ANOREKSJA – choroba duszy, choroba ciała
To bardzo delikatny temat. Jedni mówią, że to problem tylko psychiczny, a jeszcze inni uważają, że to wpływ otoczenia na ludzi słabych. Bez względu na to, co myślimy anoreksja skupia te dwie opinie w jednym ciele i nie pozwala umysłowi na normalne funkcjonowanie. Odgrywa rolę kluczową w życiu chorego, który tak naprawdę nie czuje się chory. Jest jedynie gruby. Gruby tylko dla siebie, bo dla otoczenia przypomina wrak człowieka, który jest na skraju śmierci głodowej. A gdy da się namówić na leczenie, bywa już za późno. Dlatego tak ważne jest, byśmy będąc w otoczeniu osoby chorej pomogli jej, a nie byli jedynie biernymi obserwatorami.
Kompendium wiedzy o anoreksji. To choroba ciała i umysłu. Dotyka tych, którzy czują się zepchnięci na margines i są gorzej postrzegani w swoim środowisku. Dotyka samotnych, słabych psychicznie, podatnych na sugestie. Świat anorektyków jest inny, niż ten w którym zazwyczaj żyjemy. Wszędzie bowiem widzą oni tłuszcz, a ich własna postać odbita w lustrze na zawsze pozostaje gruba. Każdy dodatkowy kilogram stanowi powód do tragedii, a jedzenie staje się przymusem, nie przyjemnością, bo nie można przecież przybrać na wadze. Skąd to się bierze? Z głowy. Chory nie zauważa tego, że popada ze skrajności w skrajność, a otoczenie tylko przyklaskuje jego szybkim zmianom. Depresja, lęk, lub wysoka samokrytyka tylko potęguje te uczucia. I tak samo jak mózg wysyła otyłemu wiadomość, że musi coś zjeść pomimo że nie jest głodny, tak i anorektyk dostaje sygnały, które potęgują jadłowstręt. Emocje te są tak silne, że nie myśli się o rodzinie, o znajomych, o swoim zdrowiu, lecz tylko i wyłącznie o wyimaginowanej fałdzie tłuszczu, która pokrywa nasze ciało. Być może groźby, prośby, a i nawet próby pokonania anoreksji przynoszą skutek do momentu, gdy chory na nowo nie spojrzy krytycznie w lustro. Wtedy zaczyna się od nowa. Chorym na anoreksję towarzyszy strach. Z początku jest on motywacją do odchudzania, potem staje się strachem przed śmiercią. Wycieńczony organizm protestuje, pacjent jest wychudzony, a jego narządy nie pracują jak powinni. W takich momentach zdarza się refleksja na temat tego, czy to faktycznie jest dobre i czy rzeczywiście ma sens, bo przecież dopiero teraz wygląda się gorzej, niż wcześniej. Niestety owa refleksja zdarza się zbyt rzadko, a wtedy nie ma już szans na ratunek.
Leczenie. Leczenie anoreksji to proces skomplikowany i długotrwały, bo lęk zawsze może przecież wrócić. Zazwyczaj poprzedza je terapia grupowa, lub indywidualna. Ma ona na celu przekonanie chorego, że brak pożywienia jest zły, a jedzenie nie jest żadną karą, tylko treścią pokarmową potrzebną do życia. Anorektyka do niczego się nie zmusza. Na terapii ma on okazję wzmocnić swoją zaniżoną samoocenę i zrozumieć, że nie jest gruby, a dodatkowe kilogramy na wadze to nie przekleństwo, tylko normalny wygląd. W ostateczności stosuje się pobyt na oddziale szpitalnym, połączony z leczeniem farmakologicznym, gdy metody terapeutyczne nie przynoszą rezultatów.
Anorektyk nie jest osobą chorą psychicznie, choć tak uważa wielu. To osoba chora tak samo, jak każda inna i nie tylko psychika płata jej figle, ale i dusza. Brak akceptacji, miłości i obawy o własną przyszłość są najczęstszym katalizatorem do początków anoreksji. Nie zamykajmy się przed chorymi, zrozumiejmy ich obawy, a wtedy możemy im pomóc. Potem może być już za późno.
Twój Lekarz - poradnik medyczny online



