Kolor kontra nasz organizm
Niewielu z nas wie, że wybrany przez nas kolor może decydować o lepszym, albo gorszym samopoczuciu. Wybierając barwę do pomieszczenia, w którym bywamy najczęściej, kierujemy się sympatią do określonych deseni, albo modą. Potem narzekamy na dziwne objawy ze strony naszego organizmu, których do tej pory nie mieliśmy. Należą do nich: agresja, wzmożony ból głowy, bezsenność, przygnębienie albo niespotykana energia. Nie zdajemy sobie sprawy, że nie jesteśmy chorzy, a padliśmy jedynie ofiarą podstępnych deseni.
Kolory podzielone są na cztery główne żywioły: woda, ogień, powietrze i ziemia. To barwy naturalne i właśnie w ten sposób projektanci wnętrz próbują utrwalić to na ścianach z dopasowaniem odpowiednich mebli. Często w mieszkaniach można odnaleźć wspomnienia z urlopu w ciepłych krajach, gdzie motywem jest błękitne morze wraz z morskim piaskiem. Ogień ma odcień czerwony do pomarańczowego i kojarzony jest z przytulnością i ciepłem ogniska domowego. Już od progu bije promieniami i przywołuje odczucia tylko miłe. Dla odważnych, żądnych mocnych wrażeń idealnie nadaje się do sypialni. Na pewno rozgrzeje do czerwoności. Trawa soczysta, zielona, dopiero, co wyrosła na stokach górskich, czy powiew świeżego wiatru to kolory skierowane do osób lubiących spokój i potrzebujących wyciszyć się.
Jak widać to, co wybierzemy, będzie „przewodnikiem" naszego nastroju na dłuższy czas. Podczas remontu, bądź chęci zmian należy więc dobrze zastanowić się nad wyborem barwy – nie tylko tam, gdzie śpimy, ale i tam gdzie pracujemy, albo spędzamy wolny czas. Po co się męczyć, skoro można odpocząć w przytulnym wnętrzu?
Twój Lekarz - ciekawostki medyczne w sieci



