Operacyjne leczenie otyłości - twoja ostatnia szansa na bycie szczupłym
Dlaczego tyjemy, a wielu z nas słyszy na ulicy obraźliwe uwagi na swój temat? Nieprawdą jest, że zbyt dużo jemy, prowadzimy siedzący tryb życia, albo pochłaniamy ogromne ilości słodyczy, choć są to w pewnej mierze czynniki powodujące wzrost tkanki tłuszczowej. Prawdą jest natomiast to, że jesteśmy chorzy i uzależnieni, a za naszą otyłość odpowiada nasza głowa.
Dlaczego tak się dzieje? Bo to mózg wysyła nam sygnały, że właśnie powinniśmy coś zjeść. Czyhające w głowie chochliki, nie przegapią żadnej okazji, żeby nam to uświadomić. Tym samym, zaspokajamy swoje jedzeniowe pragnienia, choć wcale nie jesteśmy głodni i sprawnie magazynujemy tkankę tłuszczową. Budzimy się dopiero wtedy, gdy dostajemy zadyszki po przejściu kilku kroków, albo co gorsza, gdy w ogóle nie możemy wstać, bo nasz kręgosłup mówi stanowcze "NIE". Lekarz kręci głową na nasz widok i jedyne, co proponuje, to wizyta u chirurga.
Chirurg, niczym zbawca, opowiada o pozytywnych stronach zabiegu, a my otwieramy oczy ze zdziwienia, że można żyć normalnie. I choć nie mówi, że będzie łatwo, to pomija niektóre skutki uboczne. O ile nasz organizm zacznie sprawnie funkcjonować z nowym, mniejszym żołądkiem, to głód da o sobie znać chwilę po wybudzeniu z narkozy, a my jesteśmy bezradni. Nie możemy bowiem zjeść nic, co nie jest niskokalorycznym jogurtem, albo wodą i to także tylko kilka łyków. Fizycznie jest to do zniesienia, psychicznie nie zawsze. Jest to podstawowy powód, dla którego osoby otyłe kierowane są do psychologów i psychiatrów, żeby ci wydali opinię, czy nadają się faktycznie do takiej operacji. Wielu z nich nie przechodzi tej próby pomyślnie i dalej cierpi, bo operacja jest ich jedyną szansą.
Zespół redakcyjny
Twój Lekarz - codziennie najnowsze artykuły medyczne



